|
- Dlatego doszedłem do wniosku, że najlepszym źródłem biomasy dla potrzeb energetyki przemysłowej są odpady oczyszczalni ścieków - dodaje.
Biologiczna oczyszczalnia to wielka hodowla bakterii rozkładających substancje zawarte w ściekach. Bakterie się namnażają, starzeją i giną, i to bardzo szybko. Wtedy stają się tzw. osadem nadmiernym, który trzeba gdzieś usunąć. A ten osad to czysta biomasa, choć bardzo mokra. - 90 proc. to woda, a wodą palić się nie da - mówi Celiński.
Istnieją jednak sposoby osuszania takich osadów. Jednym z najbardziej efektywnych i tanich urządzeń do odwadniania okazały się specjalne rękawy, które w zasadzie wyglądają jak wielkie sprężyste worki. - Po raz pierwszy spotkałem się z nimi w Stanach Zjednoczonych, ale okazało się, że wymyśliła je staruszka Europa. Produkowane są w Holandii i stosowane do odwadniania mułu. Materiał rękawa jest elastyczny i porowaty, więc wyciska z osadów wodę. I po pewnym czasie można do jego wnętrza wpompować kolejną porcję osadów. Moim zdaniem jest to metoda rewolucyjna, dlatego że nie wymaga energii, tylko czasu i miejsca. Jest tania. Ma także wady, zwłaszcza w naszym klimacie, bo woda zimą zamarza. Ale ocieplenie klimatu nam tylko pomoże - śmieje się Celiński. Za pomocą rękawa osad można odsuszyć do wilgotności podobnej jak węgla brunatnego - 40-50 proc. - Tym już się da palić - mówi Celiński.
To potencjalnie niewyczerpalne źródło paliwa. Tylko radomska oczyszczalnia ścieków produkuje 50 ton osadu nadmiernego dziennie, czyli blisko 20 ton potencjalnego paliwa.
Problemem jest to, że martwe bakterie uznawane są przez polskie prawo za odpad, a nie za biomasę. Na razie więc osad z worków nie może być stosowany w elektrowniach czy kotłowniach jako
biopaliwo.
- Ale można nim dziś palić w kotłach przemysłowych, które posiadają zezwolenia na termiczną utylizację odpadów. Za taki proces oczyszczalnia musi jednak zapłacić i ponieść wszystkie koszty odwadniania, suszenia i transportu. W przypadku oczyszczalni komunalnych są to niestety koszty ponoszone przez nas wszystkich, bo są wliczane w cenę dostawy wody i odbioru ścieków. Jeśli jednak osady ściekowe zostałyby uznane za biomasę, to sytuacja się odwróci. Za takie biopaliwo to elektrownie będą płaciły oczyszczalniom. Aby to nastąpiło, muszą zmienić się przepisy - mówi Celiński.
Tymczasem olbrzymie rękawy na osady - jeden ma pojemność 380 m. sześc. - tak czy inaczej są atrakcyjnym nabytkiem dla oczyszczalni ścieków. Bo dzięki nim koszty wywozu odpadów są zdecydowanie mniejsze. Rękawy używane są np. w Krakowskich Zakładach Garbarskich i w oczyszczalni ścieków w Tomaszowie Mazowieckim. - Jesteśmy bardzo zadowoleni. Na razie nawet nie wiemy, na ile starcza jeden worek, bo od wielu miesięcy używamy tego samego, pompując w niego coraz to nowe osady - chwali rękaw Janusz Mariańczyk z Krakowskiego Zakładu Garbarskiego SA.
|